friedleina28 blog

Twój nowy blog

RELAX

3 komentarzy

FRIEDLEIBUSY!!
Na odprężenie i dobry dzień.
Dla wszystkich uczestników Kampanii Wrześniowej.
Chillout!

Niechaj zapłoną znicze
niechaj cały świat skowycze,
bo głupie Angole
skradły Egurrole.


 

    

Wakacje to czas wydechu, czas refleksji nad samym sobą. Pomiędzy jednym a drugim nicnierobieniem spoglądamy w lustra i zadajemy sobie pytanie: o co Ci chodzi człowieku? Dlaczego ekipa remontowa musi powiększać drzwi w twoim mieszkaniu? Dlaczego zahaczasz kątem twarzy o każdą najmniejszą rzecz? Dlaczego bez problemu dostałeś się do finału w „Mam Ryja”? Najwyższy czas powiedzieć sobie DOŚĆ! Trzeba zakasać rękawy, twarze i spasłe cielska, i w końcu wziąć się za siebie! Tako rzecze Egurrola, tako też i my czynić będziemy!

Gabanna postanowiła się odchudzić.

Zuzanna postanowiła odryjeć sposobem alternatywnym, ale sprawdzonym.

A Dusianna pojedzie do Rumunii, gdzie zrobi sobie operacje na owal twarzy.

I właśnie dlatego po wakacjach będziemy jeszcze bardziej fajniejsze :)

Po czym poznać, że jest środa wieczór?

|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|

Jedna z legend z cyklu „Poczytaj mi, Egurrolo”

Ciemna strona porterówki

   Była 217 rocznica uchwalenia Konstytucji, kiedy dwie proste niewiasty: Ryjowata Zuzanna i Dusianna Sześciokątna, zdecydowały się na pewną transakcję z Niewiernym Deytonusem. Wymianie handlowej poddany został znany i ceniony w niektórych zaściankach trunek, o wdzięcznej nazwie: Porterówka.
    Minęło trochę czasu, kiedy trzy proste miłośniczki mocnych trunków: Ryjowata Zuzanna, Dusianna Sześciokątna i Gabanna McGrubas postanowiły zmierzyć się z wytworem deytonusowej gorzelni. Kmak Rzucojaj – ich serdeczny przyjaciel, jednocześnie persona non grata – ostrzegał: „Uważajcie. Zdradzieckie.” Jednakże były to słowa rzucone na wiatr…
    Porterówka, jako że wybija się z tłumu powszechnie uznawaną jakością smaku, szybko zaprawiła głowy trzech miłośniczek, przywołując na myśl wspomnienia dawnych lat. I tak oto – stało się – Puszka Pandora* została otworzona, a razem z nią kolejno wszystkie pieśni, jakie tylko udało się w niej zapandorzyć.
Czas płynął. Nocne godziny mijały jedna za drugą, a z kuchni magicznego zaścianka wciąż dobiegały śpiewne odgłosy.
   Aż nagle, zupełnie niespodziewanie, coś zaczęło być nie tak. Kmak must go on. Save your kmasses for me, kmak kmak baby kmak kmak. Czerwony Kmak, okrągły Kmak, każe kmaczyć kmaczyć nam. Sweet Kmak Alabama. Kmak session do rana. Kmak by me. Mniej niż Kmak. Kmakakija, here I kmak again. Bo wszystkie Kmaki nasze są. You can Kmak. Kmak me up.
    To niebywałe. Pandor się skmaczył a niewiasty razem z nim. Tej nocy w magicznym zaścianku upadły wszelkie ideały i nastał żal  powszechny. Teraz wiadomo, przed czym tak naprawdę przestrzegał Kmak Rzucojaj. Porterówka, którą wypiły niewiasty, spełniła oczekiwania dla zmysłów, jednak w aspekcie psychologicznym posiała ziarno ideologicznej dewastacji. Zrobiła w mózgu dziury i zesłała tam Kmaki. Uważajcie!  

Ale, jak to bywa w legendach, zakończenie musi pozytywnie nastrajać.
W związku z powyższym reflektujemy na więcej.

———
*niezorientowani w tematyce PUszki Pandora zostaną oświeceni najprawdopodobniej już niedługo!

  Siedzimy sobie wczoraj we trzy w abażurze radżdży. Abażur Radżdży zaczyna myć abażury radżdży, ja stroję abażura radżdży a Abażur Radżdży spisuje abażury radżdży do „Morskich Abażurów Radżdży”.
Zaczynamy sobie śpiewać. Abażur radżdży na całego!
Nagle Abażur Radżdży sięga do abażura radżdży, wyciąga z niego abażura radżdży i mówi „Mam abażura radżdży!”
Oboje z Abażurem Radżdży nie możemy posiąść się z abażura radżdży.
„Ale to żołądkowa” – dodaje Abażur Radżdży.
Śpiewamy więc sobie i pijemy abażura radżdży za abażura radżdży.
To takie nasze małe after-abażur radżdży po piątkowym abażurze radżdży, krótkie i spontaniczne.

Ale jakże wymowne.

W piątek powstało w naszym magicznym domku wielkie bibsko. Dziennikarze Faktu relacjonują:

Parkiet drżał. Flaga powiewała. Rizen nie piła. Babilon płonął.

W tany poderwała się nawet bliżej niezidentyfikowana postać z anime.

Kolejki po bigos wystawały aż poza kuchnię. 

A ci dla których starczyło nie kryli zadowolenia.

 

Zły Deytonus manipulował lud, aby dobrowolnie oddawał mu kofidenty.

Gab zamartwiała się, że nie starczy szklanek.

Ale jak widać, sama nie wykorzystywała ich do właściwych celów.

W połowie imprezy banda Stokaluków i Wyczesów najechała na parkiet i objęła nad nim taneczną dyktaturę.

A jakby tego było mało,w nocy o północy ktoś zapukał do drzwi.

„Och, nie! Złodzieje? Policja? Co my teraz poczniemy? Czego od
nas chcą?”

Szukają Andrzeja?
 

Burżujskich czipsów? 

A może zbiegłych uchodźców z syberyjskiego łagru, którzy znaleźli u nas schronienie?

Na szczęście okazało się….


… że to tylko dwaj zagubieni wędrowcy, którzy zwabieni wyczesaną muzyką chcieli przyłączyć się do ekipy z magicznego
domku!

Wszyscy cieszyli się, że mogli do nas przyjść.

Nawet psychopata się cieszył, mimo że do nas nie przyszedł*.

Niestety, późną nocą zadzwoniły nasze mamy i kazały iść spać.

Tak więc, niegrzeczne Stokaluki i Wyczesy chcąc niechcąc posnęły w swoich norkach.

 
I tylko jedna, głucha na matczyne rozkazy…


wyrodna iberystka

Bawi się WCIĄŻ, a symbolem jej swawoli nieugięcie pozostaje podniesiona spódnica.

—————————–
*Cysiu chyba nie jest psychopatą, ale ten uśmiech zmusza do refleksji.

Od jakiegoś czasu dzieją się tu dziwne rzeczy.

    Zaczęło się od tego, że ktoś napadł na Bukę, drąc tu i ówdzie jej czarną, jedwabistą skórę. Buka ucierpiała. Stringi na szczęście nie spadły jej z dupy, ale oderwała się źrenica i zniknął granatowy kwiatek. Teraz Buka nosi szwy i ma blizny. Ale to nie koniec historii…

    Granatowy kwiatek znalażł się niebawem: tkwił niewinnie na jednej ze skrzynek koło okna na półpiętrze. Dziwne, że to właśnie stamtąd został zabrany dwa miesiące temu i ofiarowany Buce. NKFdsP* postanowiło dogłębnie zbadać sprawę, natomiast NKFDSP** nie omieszkało przeprowadzić wnikliwej dokumentacji:

Krok 1) Nad ranem kwiatek na lewej skrzynce
Krok 2) Wieczorem kwiatek na prawej skrzynce
Krok 3) NKFdsP wkracza do akcji i przekłada nad następnym ranem kwiatek na lewą skrzynkę
Krok 4) Następnym wieczorem kwiatek na prawej skrzynce
Kroki 5-7) Ze skrzynki na skrzynkę…
Krok 8) Kwiatek wciśnięty między skrzynkę a ścianę
Kroki 9-11) Patrz: kroki 5-7
Krok 12) Kwiatek zawieszony między kwiatki wiszące przy suficie
Krok 13-15) Patrz: kroki 9-11
Krok 16) Ze względu na swój dyplomatyczny charakter NKFdsP postanawia nawiązać dialog z Psychopatą za pośrednictwem doczepionej do kwiatka kartki z tajną message
Krok 17) Brak odpowiedzi. Kwiatek zawieszony na klamce od drzwi do mieszkania nr 12. NKFdsP przekłada kwiatek na skrzynkę. Kryjówka Psychopaty namierzona!
Krok 18) Kwiatek znika
Kroki 19-30) Kwiatek zniknięty
Krok 31) Spinaczowa prowokacja. NKFdsP kradnie spinacz z publicznego balkonu i wpina w skrzynkę
Krok 32) Spinacz przełożony
Kroki 33-36) Spinacz przekładany
Krok 37) Do akcji wkracza WIESZAK
Kroki 38-43) Przekładanie spinacza i wieszaka
Krok 44) Czyli dziś, tu i teraz. NKFdsP obwieszcza:
   
    PSYCHOPATA NAM SIĘ ZNUDZIŁ. PSYCHOPATA JEST GŁUPI I ŚMIERDZI. METALOWY WIESZAK NIE ROBI WRAŻENIA.

Podsumowanie akcji: 
Nie ma podsumowania. Spsychopaciłyśmy się do reszty. Nie podniecają nas już kwiatki, spinacze i motylki.

Wolimy Wielką Kalorię.

   
————
*  Naczelny Komitet Friedleina do spraw Psychopatów
** Naczelny Komitet Friedleina Dokumentujący Sprawy Psychopatów

O posesyjnych przygodach na otwartym morzu zdań kilka…

Piątka starych, mocno sfeminizowanych piratów wyruszyła wczoraj w rejs. Prowadził nas rum.
Z założenia Perseusy bywają bezalkoholowe, ale nie te pirackie. Momenty Deppowsko-Sparrowskie wywoływały emocje sięgające nieskończonych morskich horyzontów: Sparrow spojrzał <PIIIISK!! x5>, Sparrow się uśmiechnął <PIIIISK!! x5>, Sparrow skoczył <NIE NIE! (piiisk!!) PRZEWIŃ TO JESZCZE RAZ!>, Sparrow znówskoczył <PIIISK x5>*.
Po pierwszej części na pokładzie odbyła się mała biba: śpiewy starych wilczyc morskich + machanie flagą (bo zrobiłyśmy sobie nawet flagę… – TAK! 19-letnie babska oglądały filmy z piracką flagą zrobioną na kiju od szczotki). Ale w związku z tym rum bardzo szybko zrobił GONE.
WHY IS THE RUM GONE?!

A potem… no cóż, niektórych zmogła choroba morska. Ale gratulacje dla pirata Klocka i pirata Galary, którzy dzielnie czuwali do samego końca ostatniej części filmu.

Nad ranem obudziliśmy się w pestkach z dyni. Prawdziwi piraci. YO HO!

PS pojęcie łaźni zanikło. Teraz chodzimy do Czarnej Perły.


  • RSS